Nie od dziś fascynują mnie programy na mtv (nietrudno na nie trafić- tylko czasem, w przerwie między nimi leci muzyka). Dziś rano włączałam telewizor i trafiłam na końcówkę programu, w którym (szybko wykumałam o co chodzi) w jakiś sposób zamyka się (przypadkiem) dwoje ex-ów w hotelu, gdzie mają wszystkie dostępne przyjemności i opaskę ne rękę, która pozwala ich lokalizować. A to po to, aby ich obecni partnerzy siedzący za ścianą mogli na ekraniku obserwować, czy się dotykają i gdzie się zanjdują. Ex oczywiście nie wie, że jego obecna połowa wszystko śledzi. I co? Oczywiście przy najbliższej okazji wskakuje do łóżka ze swoim ex i robi inne tego typu rzeczy. Obecni partnerzy najpierw są w szoku, potem załamują ręce, aby po chwili... zacząć się całować i w ramach rewanżu idą ze sobą do łóżka. Następnego dnia obecna dziewczyna spotyka się z byłą, mówi jej, że wszysto widziała i jest to skandal, ale spoko, był rewanż- na co tamta ex się krzywi i pyta pogardliwie "poszłaś do łóżka z obcym facetem? ja przynajmniej z byłym, wiele nas łączy". Na koniec ex-y muszą wybrać, czy wolą siebie, czy obecnych. Woleli obecnych. Na co tamci się ucieszyli i wszystko dobrze się skończyło. Cholera. Takie rzeczy to chyba tylko w Ameryce. Bez urazy- po prostu widziałam tylko amerykańskie programy tego typu- może to nie kwestia, że tylko amerykańska mentalność się nadaje, tylko, że mtv ma dość materiałów... Ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ludzie w Europie wchodzili w takie rzeczy. Albo to tylko moi znajomi nie są wystarczająco "na czasie" ;)
Tagi: z bani
skomentuj (2)Przypomniała mi się z jakiegoś powodu przykra dla mnie sytuacja. Nie wiem czemu. Przykrość od bliskiej osoby i to tego typu, że nagle , na pstryknięcie pamięta się wiele szczegółów wieczoru. I tego typu, że przy byle okazji, na myśl o drinku, który się wtedy piło, jest przykro. A szkoda, bo dobry drink. I czasem tak bywa, że takie złe wspomnienie się przypałęta, no i co zrobić, jest. Najgorzej, jak się przypałęta przy tej osobie. Bo widać, że jakaś chmura nadciągnęła gdzieś nad głowę i zaczęła padać na jedną osobę, jak w bajkach. -Co się stało?- pyta. -Nic, czemu?- no bo nic. Teraz nic- a organy wewnętrzne ściśnięte. I czekaj tu, człowieku, aż się wyluzują. -Widzę, że coś nie tak. O co chodzi?- i wtedy już się nie da, dalej milczysz, to znaczy że coś się dzieje złego, to już lepiej się przyznać, że chodzi o coś minionego. I tak źle i tak nie dobrze... -O co ci chodzi! Przecież to już sprawa zamknięta, mieliśmy do tego nie wracać!- no... Pewnie, najlepiej zapomnieć. Ale najlepiej dla kogo? Pewne rzeczy da się wyrzucić do wiaderka, zgniją, ulecą i zutylizują się. Ale odpady radioaktywne trzyma się w betonowym bunkrze, zabezpieczone- ale nie da się ich wyrzucić do śmietnika. I trzeba ich pilnować. W razie, gdyby poziom zaczął się podnosić do czerwonej linii... u mnie na szczęście- śmierdząco, ale płytko. "Kobiety wybaczają- ale nie zapominają" I bardzo mądrze.
Dialogi planszówkowe
Tagi: głupoty
skomentuj (2)Jak działa chory sen? A właściwie przeziębiony organizm w nocy. Gdy po godzinach męczarni udaje się... hmm... stracić przytomność (bo słowo "sen" byłoby nadużyciem) to przechodzimy do kolejnej fazy tortur. Ani to marzenia senne, ani to blackout, tylko taki... zacięty hipnagog. Tak jak normalnej nocy te przed-senne obrazy pojawiają się i znikają, śmigają przez głowę, aż któryś zamieni się w sen, tak tutaj... Coś o czym pomyślisz przed snem potrafi się zaciąć i męczyć cię przez kolejne nocne godziny, w dodatku zatrzymując organizm w półśnie, przykładowo "czytałam, że jest nowe połączenie promem do Helsinek... statek... stoję na statku... (godzina mija) idę po statku... ciemno... statek... (druga godzina) próbuję zagadać do kogoś na statku... statek (trzecia godzina)" budzisz się i myślisz "raany, ale się zmęczyłam. O, 2 w nocy? To spróbuję zasnąć. Co to w ogóle było? A, statek do Helsinek... co za głupota". I przysypiasz, a tam znowu statek... Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie.
Palacz diabelskiego kotła
Żył sobie kiedyś kowal, który miał bardzo zły charakter i zawsze znęcał się nad swoimi uczniami. Zazwyczaj też nikt nigdy nie wytrzymywał u niego wystarczająco długo, żeby wyuczyć się na czeladnika.
Mimo to znalazł się jeden tak uparty chłopak, że w końcu został czeladnikiem. Postanowił jednak czym prędzej wynieść się od złego kowala i poszukać lepszego miejsca. Po długich poszukiwaniach znalazł pracę. Miał przez trzy lata palić w palenisku, na którym stał przykryty kocioł, lecz pod jednym warunkiem: ani razu nie wolno mu zajrzeć do kotła. W palenisku miały zaś zawsze płonąć dwa polana, ani mniej, ani więcej.
Palił więc chłopak dwa lata pod kotłem, ani razu weń nie zajrzał, a w palenisku miał zawsze tylko dwa polana.
Okazało się bowiem, że to sam diabeł najął go do tego zadania i tak zagroził:
-Jeśli tylko zajrzysz do kotła, albo wsadzisz do paleniska więcej drwa, niż kazałem, to cię zabiję.
Zaczął się trzeci rok służby. Kiedyś diabeł wyszedł na chwilę, a wtedy chłopak nie wytrzymał: podniósł pokrywę kotła i zobaczył, że gotuje się w nim głowa złego kowala, u którego pobierał naukę. Dorzucił wtedy do ognia trzecie polano.
Wrócił diabeł i pyta:
-Coś ty narobił! Dlaczego dorzuciłeś trzecie polano?
A na to chłopak:
-Zajrzałem do kotła i ujrzałem w nim głowę swego byłego majstra. Był tak zły, że zasługuje na większy ogień.
Przystał na to diabeł i chłopak gotował jeszcze przez rok głowę złego kowala na ogniu z trzech polan. Diabeł obiecał mu, że jeśli sumiennie wykona zadanie, to otrzyma sowitą zapłatę. I rzeczywiście, młodzieniec dostał cały wór pieniędzy. Rusza chłopak do miasta, a z naprzeciwka nadchodzi stary człowiek wyglądający na mocno zmartwionego.
Pyta więc palacz:
-Cóż cię tak zasmuciło?
A tamten na to:
-Cóż to pomoże, że ci powiem, i tak nie potrafisz mi pomóc.
-Masz córki? - zapytał chłopak.
-Tak, mam trzy - odparł nieznajomy.
Długo wypytywał parobek staruszka, aż wreszcie dowiedział się, że nieznajomy ma długi i wkrótce musi zapłacić procenty, a nie ma ani grosza.
Rzekł na to chłopak:
-Zapłacę twoje długi, jeśli dasz mi jedną ze swoich córek za żonę.
-Dobrze, zgadzam się - odparł mężczyzna.
Ruszyli następnie do domu, żeby wybrać córkę. Najstarsza nie chciała palacza, bo był w brudnym ubraniu, tak samo i druga. Dopiero najmłodsza zgodziła się wyjść za chłopaka. Czeladnik rozdarł na pół swój skórzany kowalski fartuch, dał jedną połówkę dziewczynie jako zaręczynowy prezent i wyszedł.
Poszedł do miasta, umył się, kupił piękny strój i piękne konie z karetą. Zajechał jak wielki pan pod dom dziewczyny i powiedział, że przyjechał do swoją narzeczoną. Dwie starsze odparły, że z nikim się nie zaręczały, ale najmłodsza przyznała się, że zaręczyła się połówką skórzanego fartucha kowalskiego. Nikt w domu nie rozpoznał przybysza. Chłopak powiedział wtedy:
-Ty właśnie jesteś tą, której szukam.
Wyciągnął drugą połówkę fartucha i przyłożył do tej, którą miała dziewczyna. Pasowały do siebie jak ulał. Ożenił się palacz diabelskiego kotła z najmłodszą córką i zapłacił wszystkie długi jej ojca. Starsze siostry wpadły wtedy w straszny gniew, żałowały srodze, że nie wyszły za brudnego czeladnika. Poszły na strych i ze zgryzoty powiesiły się.
Niedługo potem diabeł odwiedził chłopaka, zaśmiał się i powiedział:
-Ha, ha, ha, ty dostałeś jedną, a ja dwie!